Recenzja laptopa Lenovo Ultrabook ThinkPad T495 – czy warto?

Nie tak dawno temu, bo w drugiej połowie ubiegłego roku na rynku pojawił się laptop Lenovo Ultrabook ThinkPad T495. Jako że zawsze chciałem mieć ultrabooka, a często podróżuję, wydawał się on opcją idealną dla mnie. Po kilkunastu miesiącach od jego zakupu jestem w stanie powiedzieć więcej na jego temat – tak też zrobię w mojej krótkiej, acz bardzo treściwej recenzji. Czy warto się w niego zaopatrzyć? Czy nadal jest ciekawą opcją? A może nigdy nią nie był? To tylko niektóre z pytań, które dręczyły mnie przed zakupem, a na które odpowiedzi postaram się dostarczyć w tej recenzji.

Laptop Lenovo Ultrabook ThinkPad T495 – pierwsze wrażenia

Laptop Lenovo Ultrabook ThinkPad T495 reklamowany jest jako „biznesowy” – tak również się prezentuje. Po wyjęciu go z opakowania nie zaskoczyłem się – moim oczom ukazało się bowiem urządzenie niewielkich rozmiarów, wykonane w klasycznym czarnym macie. Eleganckie, ale też cechujące się minimalizmem. Dokładnie takie, którego się spodziewałem. Po długim czasie testów mogę stwierdzić, że format, grubość oraz waga tego laptopa, a zatem te rzeczy, które po pierwszym spojrzeniu najbardziej przykuły moją uwagę, rzeczywiście są fenomenem tego sprzętu. Laptop ma zaledwie 17 milimetrów grubości i choć nie wiem, czy są modele jeszcze cieńsze, ten jest niczym kartka papieru. Sam w sobie ważny około 1,3 kilograma, co sprawia, że można go zabrać wszędzie, wcale nie przeciążając się. Dużą moją uwagę przy pierwszym spojrzeniu na ten laptop przykuło samo jego wykonanie – sprzęt wydawał się niesamowicie wytrzymały, co zresztą potwierdza jego specyfikacja. Główny jego panel został wykonany z włókna węglowego, a część zasadnicza – z magnezu i aluminium. To nie jest zwykły plastik, co potwierdza specjalny certyfikat  MIL-STD-810G, potwierdzający jego wytrzymałość na uszkodzenia mechaniczne. „Ten laptop jest stworzony do podróżowania ze mną” – pomyślałem sobie tuż po otwarciu pudełka. Okazało się, że takie też stało się jego przeznaczenie.

 

Zobacz również:

 

Laptop Lenovo Ultrabook ThinkPad T495 – z praktycznego punktu widzenia

Laptop Lenovo Ultrabook ThinkPad T495 zakupiłem z myślą o zabieraniu go w dłuższe podróże, by móc w ich trakcie wygodnie pracować, ale i po to, by być w stanie umilać sobie czas spędzany wieczorami w łóżku. Nastawiałem się więc na zastosowanie nie tylko biurowe – a zatem takie, w myśl którego został on stworzony – ale też multimedialne. W obu z nich sprawdza się znakomicie. Laptop ten (choć powinienem mówić „ultrabook”, gdyż taka jest jego właściwa nazwa) bazuje na solidnym procesorze AMD Ryzen 3000U, który zapewnia mu niesamowitą wydajność. Nie tylko na papierze, ale i w praktyce. Jako że jestem bardzo wymagającym użytkownikiem, z chęcią testowałem go do granic jego możliwości, odpalając mnóstwo niezbędnych mi w pracy aplikacji, a często łącząc to również z odtwarzaniem plików multimedialnych. Nie dość, że w żaden sposób się nie grzał to jeszcze umożliwiał swobodne poruszanie się po każdej z otwartych aplikacji. Nie ma co się jednak oszukiwać – laptop ten nie powstał z myślą o graniu w gry i choć te popularne, ale nieco starsze tytuły będą na nim działać, z pewnością nie wyciśniemy z nich tyle, ile na stworzonych do tego celu jednostkach. ThinkPad T495 jest bardzo wygodny, co wynika nie tylko z jego niesamowicie niewielkich gabarytów, ale też z portów, jakimi dysponuje. Umożliwiają one podpięcie go pod niemal dowolne urządzenie peryferyjne, w tym dodatkowy laptop. Do dyspozycji oddano w nim dwa złącza USB C, dwa klasyczne USB 3.1, wyjście audio combo oraz czytnik kart pamięci. Świetna sprawa!

Podsumowując to, na co chciałbym zwrócić uwagę:

  • laptop ten jest niesamowicie lekki, ale też niewielki gabarytowo – nadaje się idealnie do zabierania go w podróż, biznesową, ale niekoniecznie;
  • jest też bardzo wydajny i praktyczny – wyposażony we wszystkie porty i złącza, których moglibyśmy potrzebować w czasie pracy z nim, jest w stanie sprawdzać się nawet w bardziej skomplikowanych działaniach;
  • nie powstał z myślą o grach – choć nie nastawiałem się na granie na nim, uważam to za godne odnotowania;
  • wygląda świetnie – został zaprojektowany w dokładnie taki sam sposób, jak większość ThinkPadów. Spodobała mi się jego solidność oraz wytrzymałość, które świetnie sprawdzają się w akcji – zwłaszcza w połączeniu z mobilnością.

Werdykt

Jako że nigdy nie miałem ultrabooka, a chciałem zacząć od modelu solidnego, a dodatkowo bardzo przyjemnego designowo, laptop Lenovo Ultrabook ThinkPad T495 padł moim wyborem, gdyż taki właśnie wydawał się przed jego zakupem. Mogę z pełną stanowczością powiedzieć, że na swoim wyborze się nie zawiodłem. Jego minimalizm okazał się nie tylko uroczy, ale też praktyczny w codziennym użytkowaniu. Jako osoba bardzo często podróżująca i lubiąca umilić sobie czas w pracy – serdecznie polecam. Laptop ten spełni wymagania zarówno osób oczekujących pracy przy nim, jak i tych, które będą sięgały po niego w celach czysto rozrywkowych. Ja w czasie przeszło roku jego użytkowania byłem obiema tymi osobami po trochu – a zadowolony jestem, a jakże!