Ile kosztuje pomoc drogowa laweta

W życiu niczego nie można być pewnym. Wszystko może się zdarzyć i trzeba mieć tego świadomość. Nieprzewidziane sytuacje w życiu przytrafiają się również na drodze. Jesteśmy na niej zdani nie tylko na własne umiejętności, ale i na zachowania innych kierowców. W przypadku wypadku lub solidnej kolizji samochód nie nadaje się do dalszej jazdy. Co w takiej sytuacji czynić? Czy transport za pomocą lawety to jedyna opcja w takiej sytuacji? Ile bierze pomoc drogowa za udzielone wsparcie? Czy mamy jakikolwiek wpływ na koszty operacji wykonanych przez pomoc drogową?

Piątek, trzynastego

 Na potrzeby przybliżenia wam konkretnych kwestii wyobraźcie sobie pewną sytuację. Kierowca o imieniu Paweł nie jest z natury przesądny, a przynajmniej za takiego się nie uważa. Tego dnia jest piątek i to trzynastego dnia miesiąca. Dzień jak co dzień. Wsiada do swojego forda i wyjeżdża z parkingu. Kieruje się w stronę gospodarstwa swoich rodziców. Miejscowość, do której zmierza, oddalona jest od miasta o 20 km. Jest ostrożny i przestrzega zasad ruchu. Po wyjechaniu z miasta włącza radio. Leci akurat jakiś kawałek Metallicy. W ten ni stąd, ni zowąd drogę przecina mu jakiś facet w multipli. Uderza w przód samochodu i ląduje w rowie. Skonsternowany Paweł zjeżdża na pobocze i wychodzi z samochodu. Ktoś wezwał pomoc i za chwile pojawi się policja wraz ze strażą pożarną i pogotowiem. Serce Pawłowi zaczęło bić mocniej. Wkurzył się na narwanego kierowcę multipli, bo ford jest uszkodzony. Przypomniał sobie, że ma gdzieś zapisany numer pomocy drogowej, więc sprawdził w schowku notatki. Tak, znalazł się numer. Wykonuje telefon. Po upływie pół godziny zjawiają się pracownicy pomocy drogowej. Mają problem z dotarciem, ponieważ droga została zablokowana i trwają czynności związane z wypadkiem. Paweł ma dziś zdecydowanie zły dzień. Nie dość, że ma uszkodzone auto, to jeszcze spędzi tu masę czasu, będąc uczestnikiem czynności wyjaśniających zaistniałą sytuację. Pomoc drogowa wrzuciła auto Pawła na lawetę i odjechała. Niedługo ma dostać rachunek za usługę. Paweł długo jeszcze zdaje zeznania w trakcie czynności wyjaśniających. Dzwoni też po brata, który miałby po niego przyjechać. Czy to koniec pecha w piątek, trzynastego? O tym w poniższym akapicie. Skupmy się teraz na pracy pomocy drogowej. Ford bohatera naszego mini opowiadania był uszkodzony, lał się z niego płyn. Nie było opcji przewiezienia go za pomocą haka holowniczego. W takich sytuacjach, w zgodzie z obowiązującymi procedurami przewozi się auto na lawecie. Na lawecie umieszczone będą również pojazdy o napędzie hybrydowym i elektrycznym. Na haku holowniczym przewożone są jedynie auta cechujące się niewielkimi uszkodzeniami.

Pecha ciąg dalszy

Wkrótce Paweł odebrał rachunek za udzieloną mu pomoc na drodze. Złapał się za głowę i załamał ręce. Miał do zapłacenia przeszło 200zł. Paweł o tym nie wiedział, ale mógł zapłacić zdecydowanie więcej za tę pomoc. Czego nie wiedział bohater tego feralnego dnia? Otóż w terenie miejskim, w obrębie tego samego miasta za podobną usługę zapłaciłby od 150 do 200zł. Dodatkowy koszt ponoszony jest za bonusowe kilometry, jakie ma do przebycia auto z lawetą. W tym przypadku mowa jest o góra kilku kilometrach od miasta. Nie ma więc tragedii. Wspomnieliśmy, że nasz kolega mógłby znaleźć się w gorszej sytuacji. Tak, to prawda. Gdyby ten pech zdarzył się nocą albo w dniu świątecznym otrzymałby rachunek opiewający na sumę przeszło 50% wyższą od tej, którą musiałby uiścić. Gdyby jakimś zrządzeniem losu jego samochód znalazł się w rowie, tak jak multipla prowodyra kolizji, musiałby ponieść dodatkowe koszty za operację podźwignięcia pojazdy z rowu. W kontekście wyceny transportu auta za pomocą lawety można przyjąć, że jej wysokość można relatywizować. Dla kogoś, kto nie cierpi na niedobór finansów, koszt bliski 200zł nie będzie aż tak straszny. Dla innych, w tym dla opisywanego na łamach artykułu Pawła jest to solidny wydatek. Nie zapominajmy, że Paweł ma uszkodzone auto, a to wiąże się z tymczasowym brakiem pojazdu i rzecz jasna dodatkowymi kosztami poniesionymi w warsztacie samochodowym. Gdyby nasz bohater pomyślał wcześniej o ubezpieczeniu, uniknąłby przymusu opłacenia tak dużej kwoty.

Czego Paweł nie zrobił?

Całe to wydarzenie uderzyło Pawła po kieszeniach. Gdyby jednak pomyślał zawczasu, uniknąłby przykrych konsekwencji całego wydarzenia. Wystarczyłoby, że zamówiłby polisę ubezpieczeniową w ramach pakietu OC/AC. Co dałby mu taki pakiet? Otóż zabezpieczyłby go przed konsekwencjami nieprzewidzianych problemów na drodze. Ubezpieczyciel, w uzgodnieniu z właścicielem polisy pokryłby większość wydatków związanych z odholowaniem samochodu za pomocą lawety. Jedyny koszt, jaki musiałby ponieść Paweł, wiązałby się z naddatkiem kilometrów, które wykona auto z lawetą. Jako że odległość od miasta była niewielka, prawdopodobnie byłby zwolniony z takiej konieczności. Mało tego, wykupując odpowiednią polisę ubezpieczeniową, mógłby liczyć na podstawiony samochód zastępczy, którym dojechałby do gospodarstwa rodziców i do własnego domu. Ów pojazd musiałby zwrócić w terminie 5 dni od chwili jego podstawienia. Widzimy, że opłaca się pomyśleć wcześniej i zadbać o zakup polisy ubezpieczeniowej w ramach OC/AC.